Życie dostałem od Boga

Pan Bóg jest genialnym Reżyserem! Nie z tej ziemi. Jest Najlepszy! Doskonały! Dlatego nic dziwnego, że potrafi „nakręcić” niejedno zdarzenie. Krótka scena z życia. Dowiaduję się, że do Częstochowy ma przyjechać ojciec John Bashobora. Zapisałam się. Początkowo pomyślałam, że Pan Jezus mnie przysłał, żebym mogła przeprowadzić wywiad właśnie z nim. Przygotowana byłam. Tylko, cóż z tego? Kiedy plan Boga był zupełnie inny. Adekwatny do Jego Słów: „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami”. Tym właśnie sposobem zrobiłam wywiad, ale z Panem Dariuszem Kowalskim, kompletnie już nie licząc na własne siły, ale na natchnienia Ducha Świętego. Żeby było jasne, że nic tu nie jest mojego. Pan Bóg uwielbia też żartować. Oczywiście, po swojemu. Wywiad został bowiem przeprowadzony na terenie plebanii. Co jest w tym zabawnego? Właśnie to, że Pan Dariusz grał w serialu „Plebania”. Jednak tym razem, Reżyserem był Pan Bóg, a odbiorcami są czytelnicy „Ognia Jezusa”. Pan Dariusz Kowalski, aktor teatralny, firmowy i dubbingowy, znany z takich filmów jak: „Na dobre i na złe”, „Klinika samotnych serc”, „Komornik”, „Prawo Agaty”, czy „Zerwany kłos”. Ale też ewangelizator, który na co dzień stara się świadczyć o Bogu. Czy szczęście przeniosło mu życie według własnych zasad? Czy można jechać przez życie nie patrząc na „znaki drogowe”? I co znaczy pozorne dobro? O tym opowie już sam.

Wiara na co dzień. Jakie jest Pana świadectwo, postawa?
Staram się po prostu słuchać ludzi, rozmawiać z nimi, wykonywać najlepiej jak potrafię swój zawód, być uczciwym i szanować drugiego człowieka. Całkiem ładnie brzmi, prawda? (śmiech). Ale tu oczywiście nie chodzi o słowa, bo to moje czyny o mnie świadczą, to jest prawdziwe życie wiarą i tu oczywiście jest trudno, najtrudniej. To najtrudniejsza walka. Walczę o to, żeby nie uważać się za kogoś lepszego od innych. Staram się walczyć ze swoim zapatrzeniem w siebie, egoizmem, pychą, lenistwem, bylejakością i najgorszym wrogiem – zniechęceniem. Tu naprawdę mam dużo do zrobienia. Drugi człowiek staje na mojej drodze, a ja zawsze mam jakieś swoje sprawy do załatwienia. Czego on chce? Chce chwili mojej uwagi, mojego czasu, chce, żeby z nim porozmawiać, żeby się nim zainteresować. To są podstawowe rzeczy, a one są najtrudniejsze. Chciałbym umieć dla każdego znaleźć czas, okazywać zawsze szacunek i zainteresowanie drugiemu człowiekowi. Jest to trudne, szczególnie w moim zawodzie: to przecież ja mam być w centrum zainteresowania, to mnie mają bić brawo! Jest taki dowcip: po czym poznać aktora jadącego na rowerze? Po tym, że ma lampkę skierowaną na siebie. Miewam więc problemy z tą postawą, ale czasem to się udaje i z tego się cieszę. Oczywiście jeśli się udaje, to tylko z pomocą Bożą!

rozmawiała: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w sierpniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.