Zwiastuję wam radość wielką

Prawie wszystkie owieczki spały, tylko niektóre z nich co jakiś czas podnosiły głowę i spoglądały na swoich pasterzy. Wyglądało, jakby się czymś niecierpliwiły. Jeden z pasterzy usiłował je uspokoić, gwiżdżąc cichutko w rytm dobrze znanej w tych okolicach piosenki. Pomogło to jedynie na chwilę. Wierciły się niespokojnie, wznosząc głowy do góry, jakby tam, wysoko na niebie, coś widziały. Kilka z nich zaczęło głośno beczeć, w związku z czym, cała reszta wybudzona z głębokiego snu, wolno stawała na nogi. Zdezorientowane spoglądały na swoich pasterzy, szukając wyjaśnienia całej tej sprawy, ale na próżno, bo biedni pasterze sami nie wiedzieli, co się dzieje, skąd nagle takie poruszenie. Minęło raptem pół godziny, a już cała trzoda była przebudzona. Owce nigdy wcześniej się tak dziwne nie zachowywały.

tekst: Pocieszycielka Serca Maryi

Czytaj więcej w październikowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.