Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Ludzie Wspólnoty Reportaż/relacja

Zapiski z Północy o zapomnianych rękawiczkach, ekstremalnym chłodzie i potrzebie modlitwy

Wróciłam na Północ po miesięcznym urlopie i mogę z dumą powiedzieć, że pierwsze „koty za płoty”, jestem na Północy przeszło rok. Miałam długą drogę do Chesterfield, bo musiałam czekać na samolot, który miał odlecieć na Północ, przez 4 dni. W Kanadzie wylądowałam w poniedziałek, a dopiero w piątek znalazło się dla mnie miejsce w samolocie. Bardzo byłam podekscytowana, gdy czekałam na lotnisku w Rankin (to takie miasteczko przesiadkowe, pierwsze w drodze na Północ). Zobaczyłam znajome twarze, język, spojrzenie. Myślałam: Jeszcze jeden samolot i będę w domu. Doczekałam się. Wylądowałam w Chesterfield i już od samego progu samolotu zobaczyłam znajomy, szczerbaty uśmiech i usłyszałam: Nasz panik wrócił do domu! Panik – to „po ichniejszemu” córka. Zapłakałam z radości.

Gdy w marcu przyjechałam pierwszy raz do Chesterfield, zaopiekowało się mną małżeństwo w średnim wieku. Z nimi odkrywam Północ, pokazują mi swoją kulturę, opowiadają, jak było kiedyś, uczą języka. Z nimi pierwszy raz budowałam igloo i nocowałam poza wioską. Oni z cierpliwością uczą mnie łowić ryby i w odpowiedni sposób je suszyć. Kobieta uczy mnie, jak uszyć ubranie, a mężczyzna czuwa całą noc, żeby nie pożarł nas misiek polarny, gdy śpimy kilkadziesiąt kilometrów od wioski. Zawdzięczam im bardzo dużo, ale nigdy nie sądziłam, że stanę się dla nich częścią rodziny.

tekst: Magda

Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.