Zapiski z Północy czyli o szacunku do Ziemi i czterech porach roku

W tradycji Inuków najważniejsza jest Ziemia. To ona dawała im pożywienie i schronienie przez wiele tysięcy lat. Dlatego też Inuki mają do niej olbrzymi szacunek – do tej skalnej powierzchni, poprzedzielanej wodami i otulonej śniegiem, i lodem przez niemal 10 miesięcy w roku. Zawsze bacznie ją obserwowali tak samo, jak i zmieniające się warunki atmosferyczne. Na Północnym krańcu świata odróżnić można cztery pory roku, chociaż dla mnie stało się to jasne dopiero po roku mojego pobytu tutaj. Podział identyczny jak w Polsce. Każda sezon trwa około trzech miesięcy. Zima trwa od grudnia do lutego. Charakteryzuje się tym, że nie można „nosa zza drzwi wystawić”. Temperatura nie wzrasta powyżej -35 stopni, a przy lekkim wietrze temperatura odczuwalna wynosi -50 stopni, a często nawet i -60 stopni. W tym roku padały wręcz rekordy, do -70 stopni. Słońce widoczne jest ledwo nad horyzontem. Nie daje dziennego światła, jakie nam jest znane. Niemal każdej nocy niebo wygląda jak poszarpane światłem z zorzy polarnej. Czasami zielonej, a zazwyczaj różnokolorowej. W zimie bardzo często występują burze śnieżne. Tony śniegu przenoszone są przez wiatr z jednego miejsca na drugie, tworząc kilkumetrowe wydmy. W tym czasie życie w wiosce zamiera. Ciężko jest zmusić się do wstania z ciepłego łóżka, a co dopiero wyjść na zewnątrz. W takich dniach myślę o tym, jak musiało wyglądać życie Inuków przed „białym człowiekiem”, przed naszą cywilizacją.

tekst: Magda

Czytaj więcej w majowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.