Zapiski z Północy czyli o skarpetach w różnym kolorze i perfekcjonizmie

W mroźne wieczory czasami rozmyślałam sobie o tym, jak duże są różnice kulturowe między ludźmi z Europy a Inukami. Zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób przekazać im całą swoją wiedzę. Intencje miałam dobre, tak bardzo chciałam im ułatwić życie. Po takiej burzy mózgu następnego dnia byłam na maksa zmotywowana do działania. I właśnie wtedy coś się działo, coś z mojego perfekcyjnego planu nie wychodziło. Frustracja sięgała zenitu. Myślałam, że bycie wzorowym chrześcijaninem znaczy tyle, co całkowicie naśladować życie jakiegoś świętego przez nieustanne pozbywanie się złych nawyków. Bycie perfekcyjnym przez 24 godziny na dobę. Stronienie od wszelkiego zła i wzorowe wypełnianie wszystkich Bożych przykazań. Obmyśliłam świetny plan i skrupulatnie starałam się go wypełniać. Gdy coś poszło nie tak, wściekałam się na siebie i wszystkich dookoła. Przychodziła frustracja, a potem pytałam Boga dlaczego, przecież wszystko tak dokładnie zaplanowałam? Po 3 latach na Północy Bóg odpowiedział na moje pytanie. Podsunął mi bardzo ważne odkrycie: jeżeli będziemy się skupiać na działaniu, a nie na jego celu, nasza wzorowość narażona będzie na upadek. Z jednego prostego względu: jesteśmy grzeszni. Wszyscy, bez wyjątku.

tekst: Magda

Czytaj więcej w grudniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.