Zapiski z Północy czyli o kościele Whale Cove i Bożej Opatrzności

20 lipca rozpoczęłam posługę na nowej placówce misyjnej. Wioska nazywa się Whale Cove i położona jest na zachodnim brzegu Zatoki Hudsona. Zajmuje teren – właściwie w całości – składający się z kamieni, gdyż jest to skalny półwysep wysunięty kilkanaście kilometrów w ocean. Wioska liczy około 400 mieszkańców, więc pod tym względem niewiele różni się od miejscowości, w której spędziłam poprzednie dwa i pół roku. Ale jest jedna zasadnicza różnica: otóż Whale Cove to jedna z najbiedniejszych miejscowości w całym Nunavut. Poziom zatrudnienia sięga maksymalnie 10 procent. I w przeciwieństwie do Chester, jest tutaj bardzo dużo małych dzieci. Dlatego jedną z najważniejszych posług, jakimi zajmuje się nasza misja, jest działalność dobroczynna. Przy udziale wspólnoty Saint Vincent de Paul organizowana jest pomoc żywnościowa dla najbardziej potrzebujących. Codziennie dzieci mają szansę zjeść jeden posiłek na misji, a starsi otrzymują pomoc w postaci podstawowych produktów spożywczych. Raz w roku, z miejscowości Burlington na południu Kanady, wysyłany jest do nas kontener z żywnością. Dzięki tej pomocy misja katolicka może w pewien sposób służyć wsparciem głodującym rodzinom. Już w pierwszym tygodniu mojej pracy tutaj zrozumiałam, jak trudne zadanie stoi przede mną. Patrzenie w oczy głodnego dziecka to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jaką kiedykolwiek przeżyłam. W Polsce nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Jak również nigdy nie odczuwałam ssącego głodu, który jest wynikiem braku jedzenia przez 24 godziny. Ale Jezus nauczył nas, co to jest Miłosierdzie, więc dzięki ludziom dobrej woli, za Bożym przyzwoleniem, mogę choć w niewielkim stopniu pomóc Inukom z Whale Cove.

tekst: Magda

Czytaj więcej w październikowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.