Wystrój wnętrza

Lgnę do ludzi. Tych dobrych. Prawdziwie. I szczerych. Wyczuwam ich chyba podskórnie.
Wsłuchuję się w dobro ich serca. Które bije dla innych.
Zdarza się, że dzwonię do znajomej, tylko po to, żeby usłyszeć jej głos. Jest w nim tyle radości. I dobra. Gdybym jej nie znała, mogłabym pomyśleć, że ta osoba na pewno nie ma żadnych zmartwień. Jest wprost przeciwnie. Choruje i często bardzo cierpi. Nie jest jej łatwo również finansowo. A jednak jest w niej radość. I dobro. Już sam jej głos podnosi mnie na duchu.
Na odwiedziny pani Krystyny, znajomej mamy, czekałam zawsze jak na wielkie wydarzenie. Chciałam chociaż przez chwilę pobyć razem z nią. Ogrzać się jej dobrocią.

tekst: Justyna

Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.