Widzieć więcej niż doczesność

A jednak są. Są ludzie, którzy widzą coś więcej niż doczesność. Myślą inaczej. Z początku irytowało mnie to, kiedy moja przyjaciółka mówiła mi: „No dobrze, pojadę z Tobą, ale czy tam będzie Msza święta”? Albo: „Nie mogę dziś do Ciebie przyjść, bo jeszcze nie byłam na Mszy świętej”. Kiedy indziej słyszałam: „Muszę zdążyć na Mszę świętą” . I to nie była niedziela. Zwykły dzień. Zakochani też tak mają. Codziennie muszą się widzieć. Ich świat się kręci wokół tej jednej osoby. Centralnym punktem dnia jest spotkanie. Przygotowują się na nie, nie mogą się doczekać, wypatrują, kiedy przyjdzie ta osoba. Kiedy ktoś deklaruje, że kocha Jezusa? Czy zostawi wszystko, aby w zimny, deszczowy, dzień, pójść do kościoła? Czy czeka z utęsknieniem na Msze świętą? Na spotkanie, z Ukochanym, Który oddał za mnie wszystko. Własne życie. Czy Jezus jest Tym, wokół którego kręci się cały mój świat? Święci kochali Eucharystię. Bardzo dobrze rozumieli jej wartość. Wiedzieli,że sami z siebie są niczym. Nie zdolni do żadnego dobra, całą nadzieję pokładali w Bogu. Komunia święta dawała im siłę do walki, napełniała gorliwością, pokojem i miłością. Święty Ojciec Pio, potrafił godzinami celebrować Eucharystię. Był tak zjednoczony z Jezusem, że nosił na swoim ciele Jego święte Rany. Kochał Go dla szaleństwa.

Czytaj więcej w lipcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.