Wdzięczna za wszystko

MiMJ: Podczas Mszy świętej bolała mnie prawa ręka i węzły chłonne. Ból był coraz większy. Pomyślałam: jak wrócę do domu, to pójdę do lekarza i sprawdzę to, bo faktycznie dokuczało mi to od marca. Teraz jednak wyjątkowo. Zaczęły drżeć mi ręce, dziwnie się czułam i powstała myśl, że chyba coś się wydarzy. Kiedy nastąpił moment uzdrowień, słyszę słowa poznania: „Krysiu, Pan uzdrawia ciebie z raka węzłów chłonnych i prawej ręki, i prawej piersi”. Zachowałam chwilę milczenia, zastanawiałam się czy to uzdrowienie było do mnie. Byłam w szoku i upadłam. Kiedy wstałam, nie mogłam dojść do siebie. Nie wiedziałam nawet, jak się wychodzi z kościoła, tak byłam oszołomiona. 6 września poszłam na mammografię i USG piersi, strach był, ale ufność Bogu też. Modliłam się całą drogę. Na modlitwy uwielbienia na Przeprośnej Górce zaczęłam przyjeżdżać od czerwca 2016 r. Dziś chcę złożyć świadectwo. 3 lipca 2017 r. miałam operację dolnej części brzucha, wszystko udało się, wszystko poszło dobrze. 7 lipca był wyjazd na Przeprośną Górkę, a jestem z okolic Wejherowa, więc – siłą rzeczy – nie mogłam jechać. Cały czas łączyłam się z wami duchowo. O 12 godzinie zaczęłam odmawiać różaniec, uklękłam, zamknęłam oczy i zobaczyłam ołtarz. W sierpniu powiedziałam, że jadę, że muszę jechać, muszę podziękować za szczęśliwą operację, za lekarzy. Pojechałam. Podczas uzdrowień w sobotę na Przeprośnej Górce były słowa poznania: „Teraz będą miały spoczynek te osoby, które już zostały uzdrowione fizycznie”. Głośno westchnęłam i upadłam. Kiedy wstałam pomyślałam, że mój brzuch jest zdrowy. W niedzielę była wielka niespodzianka w Pustelni. Prosiłam Boga, aby posadził mnie w kościele, udało się, siedziałam naprzeciw obrazu Jezusa Miłosiernego. Ten obraz ma dla mnie szczególne znaczenie. Dziękowałam Jezusowi, że przygotował mi takie miejsce. Mówiłam: „Niech się dzieje wola Twoja, niech lekarz zobaczy to, co Ty chcesz, aby zobaczył”. Lekarz powiedział: „Co się pani tak denerwuje, trzeba szybciej przyjść na kontrolne badania, a nie po wielu latach, po 9 latach”. I stwierdził: „Przecież tu nic nie ma, wszystko jest dobrze”. Chwała Panu i wdzięczna za wszystko Krysia. Chwała Ci Panie za to! (Świadectwo odczytane przez kapłana.)

Czytaj więcej w czerwcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.