W Maryjnym Gaju

Czasem, gdy mi smutno, gdy ciężar codziennych spraw przygniata moje serce, a do oczu cisną się łzy – schodzę do „Groty”. Ona tam jest. Woła mnie. To Jej miłość przyciąga,  rozlewa się w moim sercu.  Jeszcze jeden krok i jestem u „Mamy”. I już mnie przytula. Pociesza. Wśród wielkich dębów rozlega się przyjemny śpiew ptaków, niedaleko staw, piękna zieleń, cisza. To miejsce wybrała sobie Maryja prawie VII wieków temu, objawiając się na jednym z tych drzew i pozostaje tutaj z nami do dziś. Przez te wszystkie lata…wieki… wspierała każdego, kto tu przybył i przed Jej Cudownym, i Łaskami słynącym  wizerunkiem Matki Bożej Gajowskiej uklęknął, i o pomoc prosił. (…) Nasi przodkowie powiadali, że znaleźli tu schronienie, zwłaszcza w ciężkich latach morowej zarazy i wojny szwedzkiej (1652-1656) oraz w trudnych chwilach dla narodu polskiego i choć okoliczne tereny pustoszały świątynia Gajowska była pełna. Ludzie modlili się przed cudownym obrazem, powierzali Matce swoje życie i rodziny.

tekst: Anna Wojtyczek

Czytaj więcej w grudniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.