Ukrzyżowany

ON i ona. ON, rozpięty na ramionach, przybity do szorstkiego drewna, spoglądał na nią spokojnie, mimo całego bólu, który przeszywał wszystkie członki Jego ciała. Spojrzeniem szukał kogoś, kto współczułby Jemu w przeżywanej boleści. A ona, mała, pokorna, umniejszała się jeszcze bardziej, całą sobą pochylając się ku ziemi. „Chwała i cześć niech będzie Tobie, o najmiłościwszy Panie Jezu Chryste, za najświętszą ranę Twojej prawej ręki! Przez tę świętą ranę odpuść mi wszystkie moje grzechy, których dopuściłam się względem Ciebie myślą, mową i czynem, w zaniedbaniu Twojej służby, w przyjemnościach przewrotnego ciała, we śnie i czuwaniu. I przez czcigodną Twoją mękę daj mi rozważać Twą śmierć i najświętsze rany…”. Podniosła wzrok na Niego. Po jej policzku spłynęła rzęsista, gorąca łza. Najpierw jedna, potem druga. Klara kontynuuje swoją modlitwę: „Chwała i cześć niech będzie Tobie, najsłodszy Panie Jezu Chryste, za najświętszą ranę Twojej lewej ręki! Przez tę świętą ranę zmiłuj się nade mną, i cokolwiek, co Ci się we mnie nie podoba, racz przemienić…”. Kolejne łzy łagodnie staczają się po policzkach. Słychać pukanie do drzwi. Klara nie reaguje, nie podnosi się z klęczek. Nic nie słyszy, tak zajęta obecnością Jezusa, wtulona miłośnie w Jego Rany.

tekst: s. Paulina

Czytaj więcej w marcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.