Trwać w milczeniu

„Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i Mękę świat odkupić raczył”. Szósta stacja Drogi Krzyżowej. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi. Wychyla się z tłumu. Serce mówi jej, że Ten człowiek cierpi, trzeba Mu pomóc. Dlatego jest przy Nim. Nie może Mu odjąć cierpienia, pozornie – nie jest w stanie zrobić nic. A jednak -ociera Mu chustą Twarz. Taki zwykły gest. A pełen znaczeń. To miłość każe się jej zatrzymać. Miłość wyczuwa ból Tego Człowieka. Nie mówi nic. Współczuje.  Po prostu jest. To niewiele, a jednak, tak dużo. O Weronice dowiaduję się „przypadkiem”. Jest realna.  Chodzi po tym świecie. Mało tego – należy do naszej Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Nie wiem jak wygląda, tak naprawdę nie wiem o niej nic -oprócz tego, że wróciła z misji. Była w Grecji, by tam otrzeć twarz Panu Jezusowi. Być blisko Niego. Uczestniczyć w Jego Męce. Kiedy się spotykamy, opowiada mi o swoich „przyjaciołach” – to ludzie, do których została posłana. Ludzie chorzy, samotni, narkomani, więźniowie, osoby z problemami, niosący ciężki krzyż. Mówi mi, że pojechała do Grecji, aby „stać przy drugim człowieku i w milczeniu cierpieć razem z nim”. Kiedy świat pędzi w szaleńczym, obłąkanym tempie „za pieniądzem”, karierą, sławą, modą, ułudą wiecznej młodości, witalności i sprawności, milcząco przyzwalając na eutanazję, aborcję, spychając na margines tych słabszych, poranionych, „wybrukowanych” przez los, pojawia się Weronika. Młoda, radosna dziewczyna, której „świat nie rozumie”, bo dostrzega coś więcej niż siebie, żyje wartościami, idzie za Jezusem. Pod prąd. Jest z tymi, którzy płaczą. Ociera im łzy. Panie Jezu – daj nam wzrok i serce Weroniki, abyśmy nie przechodzili obok Ciebie obojętnie.

rozmawiała: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w listopadowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.