Tajemnica świętości Ojca Pio

Świętość. Niby sprawa jest prosta. Chcąc osiągnąć świętość, miłuj Pana Jezusa, módl się, żyj sakramentami, kochaj drugiego człowieka. A zostaniesz świętym. Ale czy tylko tyle? Przecież święci Kościoła wyróżniali się spośród innych ludzi. Już za życia o niektórych z nich mówiono, że to wielki święty. Umierali w opinii świętości. Na przykład święty Franciszek z Asyżu, święty Leopold Mandic czy święty Antoni Padewski. A całkiem niedawno niektórzy z nas na własne oczy mogli zobaczyć odejście świętego Jana Pawła II. Gdzie podczas pogrzebu na Placu Świętego Piotra widać było transparenty z napisem „Santo Subito”, czyli „święty natychmiast”. Wtedy nikt nie potrzebował dowodów na jego świętość. Przyciągał do siebie tłumy. Kochał go cały świat. Zatem widzimy, że życie „wielkiego świętego” wyróżnia się na tle innych. Tkwi w tym jakaś szczególna tajemnica. Święty ojciec Pio jest przykładem wielkiego świętego. Asceta, mistyk i charyzmatyk. Jego świętość niejako staje się syntezą życia świętych z dwóch tysięcy lat. Upodobnienie do Chrystusa Ukrzyżowanego stawia go obok świętego Franciszka z Asyżu, gorliwość o dusze łączy go ze świętym Leopoldem Mandic, zwanym Świętym Pojednania, a sława cudotwórcza zrównuje go ze świętym Antonim Padewskim. Niezwykłość doświadczeń mistycznych umieszcza go na szczycie świętych. Ale czy tylko to czyni ojca Pio wielkim świętym? Kochał Pana Jezusa, modlił się, cierpiał. Troszczył się o każdego zagubionego grzesznika…. Tak. To jest świętość ojca Pio. Ale wielkość tej świętości, która tak bardzo wyróżnia go spośród innych, zawarta jest w jednym słowie: MARYJA.

tekst: Anna Wojtyczek

Czytaj więcej w sierpniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.