Szukali Go wśród ludzi

Upał osiągnął swoje apogeum. Droga, po której szła, jedynie gdzieniegdzie wyłożona była kamieniami. W zasadzie tworzył ją dobrze zbity piasek, ale teraz, gdy wiatr z południa już trzeci dzień szalał między pielgrzymami, jego nagłe  podmuchy wzbijały piach ku górze, tworząc tumany pyłu i kurzu. Kobieta zasłoniła twarz chustą, chroniąc gardło i nozdrza. Była zmęczona, ale mimo tego co jakiś czas podnosiła wzrok i z największą skromnością rozglądała się ukradkiem po bokach patrząc, czy kobiety, które szły obok niej, nie potrzebują jakiejś pomocy. Widziała utrudzenie na niejednej twarzy, ale też radość ze wspólnego pielgrzymowania. Palestyńskie słońce o tej porze roku było szczególnie mocne. Dochodziło południe, należało więc, ze względów bezpieczeństwa, schronić się w cieniu tych wielkich drzew, które widać już było na horyzoncie. Kobieta, która szła na przodzie pochodu, dała znać pozostałym, że czas na postój. Będzie można odpocząć, napić się wody i posilić teiglach – żydowskimi ciastkami miodowymi. Była to skromna przekąska, ale pozwalała zaspokoić pierwszy głód. Maryja podziękowała Panu i Stwórcy za ten posiłek i za te drzewa, które dawały taki przyjemny cień i z wielką wdzięcznością w sercu, w ciszy, spożyła posiłek. Myślała o Jezusie. Był przecież jeszcze chłopcem, miał dopiero 12 lat, ale niekiedy Jego Słowa wprawiały Ją w wielkie zdumienie. Czasami Go nie rozumiała, choć starała się wszystko, co mówi, zachować w Swoim Sercu. Jej chłopiec. Jej Syn. Jej najmilszy, jedyny, którego kochała ze wszystkich sił, z całej duszy i z całego serca. Ale nie była to jedynie miłość matki do dziecka, która – niekiedy zbyt mocno wpatrzona w swoje pociechy – staje się nadopiekuńcza. Miłość Maryi do Jezusa była w pełni mistyczna, stanowiła wzór, jak stworzenie ma kochać swojego Boga. Maryja nigdy nie zapomniała, że Jej dziecko jest jednocześnie Bogiem. Na co dzień była dla Niego Matką, a On słuchał Jej we wszystkim, był poddany, chętnie się uczył i wypełniał z gorliwością najmniejsze Jej polecenia. To było niezwykłe. Czasami miała wrażenie, że służy Jej i Józefowi z taką pokorą i oddaniem, jakby zupełnie zapomniał, że jest Bogiem, Panem Nieba i Ziemi.

tekst: Pocieszycielka Serca Maryi

Czytaj więcej w listopadowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.