Szczerość intencji

Jakie są nasze intencje, motywacje? Myślę, że każdego dnia człowiek powinien zadawać sobie takie pytanie, szczególnie wieczorem, czyniąc rachunek własnego sumienia. Nie jesteśmy doskonali i tutaj na ziemi nimi nie będziemy, ale spróbujmy codziennie zastanowić się, do czego dążymy i co chcemy osiągnąć, i czy faktycznie przyświeca nam prawdziwa, szczera intencja czynu dla Pana Boga, dla dobra innych ludzi. Sprawdzajmy czy czasem nie robimy czegoś po to, by „zabłysnąć”, pokazać jacy jesteśmy wspaniali i „cacy”. Będąc, na przykład, na wysokim stanowisku, może się okazać, że czujemy się lepszymi od współpracowników. Tych pokrętnych intencji może być mnóstwo. Ktoś ma kompleks niższości i „leczy się” ciągłym „bieganiem”, by osiągnąć władzę i panowanie nad ludźmi, udając, że dla innych robi wiele dobra. Oczywiście, poczucie władzy da takiej osobie spokój na chwilę, ale „puste kalorie” nie nakarmią ambicji na dłużej. (…) Nie ma przyjaźni między ludźmi bez szczerości. Szczerość obowiązuje nas najpierw względem Boga. Jeżeli na tym gruncie zawiedziemy, to nie liczmy na to, że wobec ludzi będziemy szczerzy. To się wszystko przekłada. Brak szczerości wobec Boga powoduje, że nie możemy być szczerymi wobec siebie nawzajem. Jest to niemożliwe. Szczerość, to słowo wskazujące na czystość intencji. Inaczej mówiąc przejrzystość. Można czasem spotkać takich ludzi, na których twarzach widać: anielskość, przezroczystość, jasność. Przy takich osobach się otwieramy, nie krępujemy, mamy poczucie, że to „swój” człowiek. Dostrzegamy w nich dobroć, ale nie taką „na przymus”, sztuczną, ale naturalną, otwarte serce, pokój.

tekst: Magdalena Gałkowska

Czytaj więcej w lipcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.