Święty Stanisław Kostka

Poranny chłód, lekko gorzkawy zapach liści, które już zaczynają spadać z drzew, wciąż ciepły, choć krótszy dzień. Szelest nowych książek i zeszytów. Radość ze spotkania z przyjaciółmi i lekki dreszcz emocji w oczekiwaniu tego, co nowe i ciekawe. Z tym wszystkim kojarzy mi się on – wrześniowy święty. Coroczne obchody jego święta potwierdzały i pieczętowały rozpoczęcie nowego roku szkolnego. Święty Stanisław Kostka – patron dzieci i młodzieży. Co roku siostra katechetka opowiadała nam o nim na lekcjach religii. Co roku przygotowywaliśmy się wspólnie do Triduum ku jego czci. Był taki znany, bliski i… trochę nudny. Tak go odbierałam jako dziecko. A dzisiaj? Cóż, teraz, gdy go bliżej poznałam, patrzę na niego nieco inaczej. Rozumiem też dlaczego został ogłoszony patronem roku liturgicznego 2017/2018. Święty Stanisław Kostka wciąż może być wzorem dla młodych ludzi. Wzorem, inspiracją i orędownikiem. Wiara Kim był święty Stanisław? Jaka była jego droga do świętości? Żeby znaleźć odpowiedzi na te pytania, trzeba cofnąć się w czasie. Do początku. A zatem – w drogę! Była zima. Mróz skuł lodem rzeki i jeziora. Śnieg otulał białym płaszczem śpiącą przyrodę. W domu kasztelana zakroczymskiego urodziło się kolejne dziecko. Syn. To było radosne wydarzenie. W tym domu dzieci były błogosławieństwem. Niczego im nie brakowało. A ambitny ojciec już od dnia narodzin planował ich przyszłość. W końcu byli rodziną, która znana była w Rzeczpospolitej. Urzędy, tytuły. Tego też chciał kasztelan Jan dla swojego syna. Chłopiec otrzymał imię Stanisław. Mały Staś rósł zdrowo otoczony miłością. Był trochę inny niż rodzeństwo – delikatny, wrażliwy. Szukał raczej ciszy niż gwaru. Trudno było mu się odnaleźć podczas rodzinnych uroczystości. Gubił się wśród dźwięków, zapachów, ogólnego zamieszania. Był dobrym dzieckiem. Dobrym synem. Uczył się w domu pod okiem wynajętego nauczyciela. Lubił się uczyć. Rozumiał, że zdobywanie wiedzy jest ważne.

tekst: Joanna Wołoszyn

Czytaj więcej we wrześniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.