Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Wiara Reportaż/relacja

Święty Ojciec Pio

Ojciec Pio mnie przerasta. To chyba jedyny święty, którego się nawet trochę boję. Może i nie tak bardzo jego samego, tylko wymagań, które stawia. Z nim się rozmawia konkretnie i krótko. On wie, jaki ważny jest czas dany nam od Boga. Jak bardzo trzeba uważać na to, żeby wykorzystać go mądrze i roztropnie. Zaleca nieustanną modlitwę i czuwanie nad sobą. Sam był mistrzem modlitwy. Dniem i nocą orędował za grzesznikami. Stał się żertwą ofiarną, byle tylko ratować grzeszników.

Ojciec Pio – połączenie duszy ukrzyżowanej z wrażliwym sercem dziecka. Obdarowany przez Boga niecodziennymi darami: bilokacją, lewitacją, stygmatami, czytaniem w ludzkich sumieniach. Nieobce są mu też wizyty gości z zaświatów, przychodzących go prosić o modlitwę. Doświadcza ostrej i widocznej walki z szatanem, który ukazuje mu się w różnych postaciach: kusi, starszy, bije, szantażuje. Całe życie Ojca Pio przepełnione jest niewyobrażalnym wręcz cierpieniem duszy i ciała. Niespotykane choroby – jak choćby gorączka dochodząca do 50 stopni Celsjusza. Cierpi też od niektórych zwierzchników władz kościelnych, którym Ojciec Pio jest „mocno nie na rękę”. Nie wiedzą, co z nim zrobić i jak odnieść się do tych niezwykłych wydarzeń, które otaczają Ojca Pio. Poddawany jest rożnym szykanom, podejrzeniom, rzucane są na niego okropne oszczerstwa. Wszystko to znosi z pokorą, w milczeniu. Nie pozwala nigdy nic złego mówić na temat swoich prześladowców. Jedynym jego ratunkiem jest Jezus, którego ukochał ponad wszystko. Ta Miłość go przepalała i wyniszczała. Staje się cały dla Chrystusa.

tekst: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.