Święty Barnaba

Barnaba. To nie było jego prawdziwe imię. To przydomek. Na imię miał Józef. Ciekawe czy ktoś to pamiętał, czy zwracał się tak do niego? Możliwe. Ale z pewnością nieczęsto. Barnaba… Ten przydomek oznacza: „Syn Pocieszenia”. Właściwie nie wiadomo, kto go tak nazwał. Ani dlaczego. Możemy jedynie snuć domysły. Wydaje mi się, że był człowiekiem, który miał wielką wiarę i… wielką odwagę. Dlaczego odwagę? Bo to on, nie kto inny, przyprowadził świętego Pawła do apostołów – po jego nawróceniu. On został wybrany na tego, który przygarnie największego wroga i prześladowcę chrześcijan – już nawróconego, skruszonego, pełnego nadziei, ale i obaw. „Syn Pocieszenia”, Barnabas… Człowiek dobry, pełen Ducha.Skąd pochodził ten odważny uczeń Jezusa? Co o nim wiadomo? Cóż –  niewiele. Urodził się na Cyprze w rodzinie żydowskiej. Pochodził z pokolenia Lewiego. Źródła (Klemens Aleksandryjski i Euzebiusz) podają, że Barnaba należał do grona 72 uczniów Pana Jezusa. Był krewnym świętego Marka Ewangelisty. Opuścił rodzinny Cypr i udał się do Jerozolimy prawdopodobnie po to, by pogłębiać swoją wiedzę o religii Mojżeszowej, słuchając uczonego rabina – Gamaliela. Tu również spotkał Jezusa i poszedł za Nim. A Dzieje Apostolskie tak opisują początki działalności świętego Barnaby: „Józef, nazwany przez apostołów Barnabas, co znaczy Syn Pocieszenia, lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp apostołów”. W piękny sposób, bez zbędnych interpretacji i zastrzeżeń przyjął Barnaba naukę Jezusa. Oddał wszystko, co miał na potrzeby wspólnoty i poszedł głosić Dobrą Nowinę tym, którzy jej jeszcze nie słyszeli.

tekst: Joanna Wołoszyn

Czytaj więcej w lipcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.