Święta Tereska z Lisieux

Była dzieckiem wyjątkowym, urodzonym w bardzo religijnej, kochającej rodzinie. Jej rodzice – Zelia i Ludwik Martin – chcieli poświęcić się Bogu. Ona w zgromadzeniu szarytek, a on w zakonie bernardynów. Pan miał jednak piękniejszy plan. Dzięki niemu mamy naszą kochaną Tereskę. Jej mama miała w sercu piękne i jakże profetyczne pragnienie – skoro Pan nie widzi jej jako swej oblubienicy, niech zgodzi się jej dzieci oddać służbie Bożej. Jak wiemy, tak też się stało. Święte małżeństwo miało dwóch synów i siedem córek, z czego jedynie pięcioro dzieci przeżyło dzieciństwo. Wszystkie poświęciły się Bogu. Cztery córki zostały powołane do Karmelu, piąta – Leonia – była siostrą wizytką w Caen. Mała Tereska miała szczególne nabożeństwo do nienarodzonego rodzeństwa. Ponadto jej serce bardzo pragnęło, by obydwaj braciszkowie byli kapłanami. Nawet i to pragnienie Pan pozwolił jej wypełnić – dał jej dwóch braci-kapłanów, misjonarzy, z którymi korespondowała i za których się modliła. Przede wszystkim na gorliwym wypełnianiu obowiązków w łączności z Bogiem. Pan Martin prowadził firmę zegarmistrzowską. Jego żona z kolei – koronkarską. Co ciekawe, jak na tamte czasy, byli małżeństwem partnerskim – kiedy firma Ludwika podupadła, zatrudnił się… u swojej żony! Mimo pięknego życia duchowego byli głęboko zakorzenieni w świecie. I to właśnie na tej żyznej ziemi rodzinnej wyrósł piękny, Mały Kwiatek – święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza.

tekst: Karolina Jankowska

Czytaj więcej w styczniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.