Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

MiMJ Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Spotkać Chrystusa na Ukrainie

Ojciec Sylwan Marcin Witkowski – paulin, misjonarz. Sześć lat posługiwał na Łotwie. Od 5 lat pracuje na Ukrainie w parafii w Kamieńcu Podolskim pod wezwaniem św. Mikołaja. Przejeżdżając przez Polskę, pojawia się nagle na naszym spotkaniu Wspólnotowym, twierdząc, że Pan Bóg tak działa, że jak o. Daniel zaczyna się za niego modlić, to on wtedy przyjeżdża: „Znowu się modlił, znowu przyjechałem”. Według o. Sylwana w tym momencie na Ukrainie najbardziej potrzeba jest świadomość, że „Miłość jest silniejsza od śmierci i grzechu. Ta Miłość jest wszystkim i na tej Miłości wszystko jest zbudowane”. Z właściwym sobie poczuciem humoru twierdzi: „Kto nie ma trudności, ten nie żyje. A jak są, to wszystko w porządku”. Pojawiła się okazja, żeby dowiedzieć się czegoś więcej na temat jego posługi misjonarza na Ukrainie. Wywiad na gorąco, w biegu.

Jakie są największe trudności na misjach?

Ojciec Sylwan: Ja sam dla siebie, to chyba jest największa trudność, to zmaganie ze sobą. Nic więcej nie sprawia mi trudności tak bardzo, jak ja sam. To wojna duchowa i wewnętrzna o to, żebym był pokornym. Znajoma siostra zakonna mówiła mi, że się już tyle modli za Putina nowenną pompejańską, to ja mówię jej, słuchaj, ja bardziej potrzebuję nawrócenia niż Putin. No i ona już za mnie zaczęła się nowenną pompejańską modlić. Zrozumiała, że to nie tylko Putin potrzebuje nawrócenia.

Największe zalety misji? Jakimi słowami zachęciłby Ojciec młodego kapłana, którego Bóg wysyła na misję, aby odpowiedział na to wezwanie?

Ojciec Sylwan: To, co najbardziej raduje każdego misjonarza, co daje mu siłę, to nie to, że on miliony nawróci czy nawet dziesiątki, ale jak chce własnego nawrócenia, to niech weźmie krzyż do ręki i niech jeszcze bardziej przylgnie do niego. W tym misje na pewno mu pomogą.

rozmawiała: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w majowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.