Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Rodzina Bogiem Silna

Sakrament namaszczenia chorych

To jest sakrament dla żywych. Musiałam napisać o tym w pierwszym zdaniu. Musiałam. Wiele osób mnie prosiło. Pisz o tym, podkreślaj, uświadom. Ludzie wciąż nie wiedzą. Boją się tego sakramentu. Kojarzy im się ze śmiercią, z odchodzeniem. Jestem w stanie ich zrozumieć, bo sama tak go pojmowałam przez połowę życia. Do dziś przyjęłam namaszczenie dwa, może trzy razy. Mało. Ciągle mam obawy. Wydaje mi się, że moje problemy są zbyt błahe… A przecież nie są. Uczę się otwartości. Powoli. Potrzebuję czasu.
Piszę ten tekst w momencie bardzo trudnym. Świat walczy z koronawirusem. Sytuacja jest rozwojowa. Nikt nie wie, jak to się skończy. Ja mam nadzieję, że dobrze. Wirus „wyhamuje”. Wierzę, że Bóg okaże nam Swoje miłosierdzie po raz kolejny. Wierzę… Tak, wiara jest tu kluczowa. Tymczasem, obserwujemy jej brak… Brak prawdziwej wiary w moc sakramentów. Bolesne doświadczenie. Dla mnie – jedno z najboleśniejszych w życiu. Uciekamy od Boga, który jest uzdrowieniem. Powinno być dokładnie odwrotnie. Bo On na nas czeka. W Eucharystii, która jest pierwszym i najważniejszym źródłem uzdrowienia. I w sakramencie namaszczenia chorych, który po to właśnie został ustanowiony – dla mnie i ciebie.

tekst: Joanna Wołoszyn
Czytaj więcej w majowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.