Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Maryjny Ogród

Recepta

Myślała, że ten okres już nigdy nie powtórzy się w jej życiu. Że koszmar dzieciństwa ma już za sobą. Dawno wymazała z pamięci te przerażające sceny, kiedy jako dziecko chowała głowę pod poduszkę, żeby nie słyszeć tłuczonego w kuchni szkła. Nie mogła tego kompletnie zrozumieć. Byli porządną rodziną. Nigdy nie chodziła głodna czy zaniedbana. Przez długi czas szukała winy w sobie, szczególnie, jeśli przyniosła ze szkoły złą ocenę, choć to raczej nie zdarzało się często, ale jednak kłótnie między rodzicami wypadały właśnie w te dni albo zaraz po. Myślała, że nie spełnia ich oczekiwań i dlatego są na nią źli. Starała się ze wszystkich sił tak bardzo, że w szybkim czasie stała się w szkole prymuską, co roku obowiązkowo przynosiła świadectwo z paskiem. Ale to przez wiele lat nic nie zmieniło. Nadal przeżywała ciągłe awantury, niepewność tego, jak będzie wyglądał kolejny wieczór czy minie w spokoju, czy znów usłyszy przeraźliwe krzyki i wyzwiska. Zazwyczaj, mama ze złości rzucała wszystkim, co miała pod ręką. Nie, ona nie dostawała. Siedziała zamknięta w swoim pokoju, ale wrogości i agresji, jaka była przez lata między jej rodzicami, zupełnie nie potrafiła zrozumieć ani też znieść. Nabyła się wtedy wstydliwego problemu – nawet jako siedmiolatka moczyła się w nocy. A potem mdłości i wymioty. Tym sprytnym, choć nieświadomym sposobem, wyłudzała dla siebie ich zainteresowanie i na kilka dni po jej „chorobie” następował w domu upragniony spokój. Za wszelką cenę chciała być dobra, żeby tylko na siebie nie krzyczeli. Nie mogła wiedzieć, że ta „domowa wojna” zupełnie nie miała z nią nic wspólnego, że to nie ona była winna, ale wynikała z braku miłości i kompletnej rozbieżności charakterów między jej mamą, a tatą.

tekst: Pocieszycielka Serca Maryi
Czytaj więcej we wrześniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.