Przebaczyć trzeba wszystko

MiMJ: Nazywam się Anna i przyjechałam z Warszawy. Przyjeżdżam już tutaj trzeci rok. Rok temu w październiku byłam w Czatachowie. Byłam w trudnej sytuacji, wychowuję sama dwie córki. Miałam takie problemy, że nawet dwa razy policja była, kłótnie i naprawdę nie dawałyśmy sobie rady. Jak został wystawiony Najświętszy Sakrament, spojrzałam na obrazy, na Hostię i powiedziałam do Jezusa, że nie ruszę się stąd, żeby mi pomógł. Przyjechałam tutaj za ostatnie pieniądze i dostałam wtedy dar płaczu, oczyściłam się, teraz mam naprawdę spokój w domu. Z córkami się „dogaduję” i jest naprawdę dobrze. Chwała Panu!

Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.