Powołanie: sutanna czy dres

Życie człowieka często przypomina bieg w labiryncie. Domyślamy się celu wędrówki, ale nie wiemy którędy iść. Dziesiątki dróg zlewają nam się w jedną rzekę, niczym dopływy Wisły w wiosenne, słoneczne przedpołudnie. Nie znamy dobrze mapy, nie mamy przewodników, często też brakuje odwagi, aby zaryzykować i pójść daną ścieżką. Ale czy o to chodzi? Czy mamy wybierać „po omacku” i błądzić jak niewidomy nocą po lesie? Jednym z głównych powodów, dlaczego tak się dzieje i nasze życie traci barwę, jest brak wiedzy na temat powołania. Często, niestety, my sami w Kościele zbyt mało mówimy o istocie powołania człowieka. Zdarza się też, że jeżeli jest o tym mowa, to nie do końca bywa zgodna z prawdą. Dawniej też myślałem, że jeśli ktoś pielęgnuje w sobie głęboką relację z Bogiem, to automatycznie udaje się do zakonu lub zostaje księdzem. Było to dla mnie oczywiste, jak oczywistym jest, że po zimie przychodzi wiosna. I w moim życiu, też ona przyszła, przynosząc zrozumienie prawdziwej istoty powołania.

tekst: Damian Krawczykowski

Czytaj więcej w marcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.