Powołanie do cierpienia

Cierpienie. Nie trzeba przytaczać tu żadnej definicji lub tłumaczyć dokładnie, co to takiego. Myślę, że nie ma na świecie osoby, która by nie cierpiała. Wielu z nas wie, co to za uczucie. Każdy mógłby się na ten temat wypowiedzieć. Jednak, jest coś, co różni osoby cierpiące. Co to takiego? Przyjmowanie cierpienia-w tym tkwi różnica. Czy postrzegamy je jako dar od Boga, jako łaskę? Dzisiaj świat odrzuca cierpienie. Uważa za największą porażkę ludzkości. Nazywa cierpiących nieszczęśliwymi, tragicznymi, godnymi pożałowania. Pan Jezus jednak nazywa ich błogosławionymi, bo są Jego wybrańcami. W oczach Boga cierpienie ma wartość niezmierną. Człowiek wówczas staje się podobnym do Chrystusa. Jest to zakryte dobro, dar, którego nie można kupić. Ból wyobcowuje nas ze świata. Daje nam przyjaźń z Chrystusem. Pomniejsza liczbę przyjaciół, a powiększa łaskę. Ten, kogo Jezus dopuszcza do przyjaźni z Sobą, musi wpierw zaprzeć się całego świata. Cierpienie dla duszy jest jak ogień dla złota. Tak jak ogień oczyszcza żelazo i uszlachetnia złoto, tak cierpienie działa na duszę człowieka. Gładzi grzech, skraca czyściec, oddala pokusy, usuwa winy, odnawia ducha, rodzi prawdziwą ufność, czyste sumienie, wielką i stałą odwagę. Oj… ileż można wymienić tych darów, duchowych klejnotów, które nabywamy przez cierpienie.

tekst: Anna Wojtyczek

Czytaj więcej w czerwcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.