Powołanie do bycia prorokiem

Słowa świętego proroka Jeremiasza, mogą wzbudzać uśmiech na naszych twarzach, kiedy się je słyszy. Narzeka on i skarży się, że z powodu, iż jest prorokiem Boga, czuje się samotny, niezrozumiany, a nawet wyśmiewany. Dla ludzi tamtych czasów, to, co mówił prorok Jeremiasz, było niemądre i śmiali się z niego, słysząc, że on cięgle głosił o nieszczęściach, które nastąpią przez to, że Izraelici odeszli od Boga, stali się bałwochwalcami, nie czcili Go prawdziwie, ciągle łamali przykazania. Prorok cały czas zapowiadał: przyjdzie nieszczęście, przyjdzie wojna, przyjdzie głód. Słowa Jeremiasza później się wypełniły w dosłowny, straszny sposób. Rzeczywiście, tak jak przepowiedział, Jerozolima została zdobyta przez najeźdźców, mocno zniszczona, a ludzi przesiedlono i wygnano. To się wszystko dokonało, przyszła trwoga na ten naród, nieszczęście. Jeremiasz był więc prawdziwym prorokiem, ale przekazywał słowa Pana Boga skierowane do narodu żydowskiego w czasie, kiedy panował pokój, bezpieczeństwo, więc wszyscy uważali go za śmiesznego, religijnego człowieka, którego trzeba wykpić i nie traktować poważnie. (…)Czy to nas dotyczy? Właśnie dotyczy: nas, ciebie. Naprawdę do wszystkich jest kierowane to dzisiejsze Słowo, bo tak samo jak prorok został powołany przez Boga, tak samo każdego Pan Bóg powołuje w mniejszym czy większym stopniu, żeby być Jego prorokiem – takim małym Jeremiaszem, głosicielem Jego miłości w tym biednym, ciemnym świecie, w którym często nie ma już miłości, nie ma nadziei, sprawiedliwości, jest tyle fałszu, obłudy, grzechów i zła. Dlatego trzeba być prorokiem światła Bożego, Bożej miłości i przebaczenia. Jesteśmy do tego powołani.

tekst: o. Daniel Galus

Czytaj więcej w czerwcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.