Powierz Panu drogę swoją

Historia siostry Katarzyny Kubicy ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego jest doskonałym tego przykładem. Jako nastolatka bardzo interesowała się Azją. Intrygowała ją ludność tego kontynentu, jej sposób porozumiewania się. To jeden element układanki. W międzyczasie odkryła w sobie ducha misyjnego. Dodatkowo została obdarzona łaską miłości do Ducha Świętego, którą pogłębiała. Co prawda, na początku nie myślała o życiu zakonnym, ale kiedy lepiej odkryła samą siebie, to, kim jest w oczach Bożych – zrozumiała, że jedyną Głębią jej samej jest JEZUS. Postanowiła poszukać zgromadzenia zakonnego, w którym mogłaby połączyć te wszystkie elementy. I znalazła. Teraz z radością mówi: „Z wykształcenia jestem psychologiem. Od 17 lat jestem siostrą, od 6 lat pracuję na Tajwanie, wyjechałam na misję w 2012 r. Jestem bardzo szczęśliwa”. Pragnienia jej serca – nawet te nietuzinkowe, związane z Azją – Pan wypełnił dosłownie. Czy więc takie życie nie jest szalone? Z Panem Jezusem właśnie tak to wygląda. „Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca. Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał…” (Ps 37, 4-6).

Odnajduje się Siostra wśród tych ludzi? To jest zupełnie inny kraj, inna kultura.
Trzeba być bardzo otwartym na Ducha Świętego, żeby zrozumieć tę kulturę, bo w innym wypadku można byłoby mieć dużo uprzedzeń. Wiem, że w Polsce dużo się mówi o jodze, o tych różnych kulturach wschodu, że one są szkodliwe. Kiedy się tam jedzie, to wszędzie widzi się świątynie różnych bóstw, duchów, ludzie są tym przesiąknięci. To jest bardzo stara kultura, kształtująca się już od trzech tysięcy lat przed narodzeniem Chrystusa, więc jest w niej też wiele mądrości i ziaren prawdy.

Jak się Siostra czuje na misjach? Pragnie Siostra wrócić do Polski?
Nie, nie chcę wracać, wręcz przeciwnie, chciałabym zabrać z Polski parę osób! Kiedy dziś usłyszałam podczas spotkania, że siostry Służebniczki mają w swojej prowincji łódzkiej aż 70 sióstr, to przykro mi się zrobiło, bo nasza Tajwańska prowincja liczy jedynie 20 sióstr. Stąd mój apel: jeżeli jakiś czytelnik „Ognia Jezusa” czuje wezwanie do wyjazdu na Tajwan, to serdecznie zapraszam! Tam ludzie są spragnieni Jezusa, Bożego Miłosierdzia i wszystkiego tego, co przynosi chrześcijaństwo: pokoju, radości w Duchu Świętym.

rozmawiała: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w listopadowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.