Powiedziała tak

Dłonie kobiety były delikatne, ale zręczne. Szybko przeplatały białą nitkę przez wrzeciono. Koncentracja i skupienie malowały się na Jej młodej, lekko zaróżowionej twarzy. Była sama. Uwielbiała tę samotność. Ta cisza dopołudniowych godzin pozwalała Jej na jeszcze głębszą modlitwę. Świetnie potrafiła łączyć pracę z modlitwą. Nie rozdzielała czynności jednej od drugiej. Żadna zbędna myśl nie mogła naruszyć sanktuarium Jej duszy. To był pokój. Pokój jakiego świat nie zna i nie rozumie. Ten pokój wypełnił całe pomieszczenie, spływał na wszystkich, którzy się z Nią stykali.

tekst: Pocieszycielka Serca Maryi

Czytaj więcej w majowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.