Posłany do ewangelizacji

Kiedy ktoś jest powołany przez Pana Jezusa do pełnienia jakiejś misji, widać to od razu, na pierwszy rzut oka. Artur z naszej wspólnoty, lider diakonii ewangelizacji jest dobrym tego przykładem. Mężczyzna o sercu dziecka, pełen prostoty, w sposób naturalny, bez wyższości i egzaltacji, głosi Słowo Boże. Najzabawniejsze jest, kiedy do niego dzwonię i pytam na przykład: „Jak tam było na pielgrzymce?”. Co powinnam usłyszeć? : „Było fajnie, ciężko, trudno się szło, coś w tym stylu”. A co słyszę? Radosną informację, że „Na pielgrzymce – 46 osób oddało życie Jezusowi!”. I tak jest zawsze, przy każdej, zwykłej rozmowie ewangelizuje, „w porę i nie w porę”, dzieje się to tak spontanicznie, że za każdym razem, mówię mu: „Artur, Ty znowu ewangelizujesz”. „Naprawdę?” – odpowiada zaskoczony. Często nie jest nawet świadom, że temat znów zakończył się na Słowach Pana, „bo w Piśmie Świętym jest tak napisane”. Chłonie Ewangelię całym sobą i też w taki sposób przekazuje ją innym. Wszędzie i zawsze. W każdym miejscu. Na ulicy, na spotkaniach, w saunie, w jacuzzi. Raz w miesiącu w salce parafialnej spotykają się bezdomni – i tam też można spotkać Artura. Co robi? Oczywiście głosi im Słowo Boże. „Gdyby mi, na przykład, Pan Bóg powiedział: „Wiesz co Artur, za tydzień pójdziesz do Katowic czy do Częstochowy, pojedziesz i wejdziesz do lokalu, gdzie jest pięć tysięcy skinów. Wejdziesz na stół i powiesz, że „Jezus Chrystus was kocha”! To bym to zrobił. Ale ludzie mi mówią: „Mógłbyś zginąć”. Odpowiadam: „No to trudno, przecież trafiłbym do nieba. Co, boisz się do nieba trafić?”. „No nie, ale”. Zawsze jest to „ale”. Nie ma czegoś takiego. Bóg szuka takich ludzi zdeterminowanych, którzy pójdą za Nim, tak jak Mojżesz, Abraham, Aaron, Święty Franciszek z Asyżu czy Święty Paweł”.

rozmawiała: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w październikowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.