Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Rodzina Bogiem Silna Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Pan Bóg się o nas troszczy

Choć sami twierdzą, że „charyzmatem” ich rodziny jest „normalność”, to na pewno sama droga do małżeństwa była mało „normalna”, niezwykła i nietypowa. Andrzej opowiada o tym, jak skradziono mu pieniądze na pierścionek zaręczynowy przed samym sklepem jubilera. Ale Panu Bogu tak bardzo zależało na nich, że jego kierownik duchowy dał mu pieniądze i powiedział, że ma jak najszybciej kupić nowy. Ktoś może powiedzieć, że takie historie w ogóle się nie zdarzają. A jednak! Dla Pana Boga to wielka chwała. Tylko ON może wymyślać takie scenariusze. Kolejny krok: zaręczają się przed tabernakulum, przed Panem Jezusem, w obecności swojego kierownika duchowego. „Tak kameralnie – z wielkim spokojem opowiada mi Andrzej – To już tam sobie ślubowaliśmy miłość. Ja mojej przyszłej żonie wręczyłem pięć róż na znak, że moim pragnieniem jest, żebyśmy mieli piątkę dzieci”. Po jedenastu latach małżeństwa to pragnienie spełnia się całkowicie. Mają czwórkę dzieci tu na ziemi, a jedno czeka już na nich w niebie. Mieszkają w domu ze świętymi. Prym wiedzie święty Charbel i mała Treska. Wszędzie pełno figurek, obrazów i wielki, franciszkański krzyż nad łóżkiem. Otwarte Pismo Święte. Zapalone świeczki. Mimo czwórki dzieci, uderza mnie cisza tego domu, pokój i poczucie bezpieczeństwa. W ogóle nie chce się z niego wychodzić. Domowa, radosna atmosfera. Pan Bóg jest u nich na pierwszym miejscu, praktycznie, nie teoretycznie.

Andrzej przestawia mi swoją rodzinę: żona Asia, najstarsza córka Tereska – 10 lat, 7-letnia Hania, Mikołaj – 5 lat i Antoś- ponad 5 miesięcy. Od dwóch lat należą do Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa.

Jesteście małżeństwem, które od początku było przy Panu Bogu. W sakrament małżeństwa wchodziliście świadomie. Jak to jest przeżywać go właśnie w taki sposób, naprawdę wiedząc, co się przyrzeka i przed Kim się przyrzeka?
Andrzej: Takim dowodem, że świadomie przeżywaliśmy sakrament małżeństwa, może być to, że pamiętamy, jakie były czytania mszalne na naszym ślubie. Asia czytała pierwsze: „Nic nie odłączy nas od miłości Chrystusa, ani krzyż, ani cierpienia, ani prześladowania, nic nie odłączy nas od miłości”. Świadomie przeżyty sakrament to też jest otwarcie na życie i życie w czystości małżeńskiej. Teraz, po 11 latach, to jest to trwanie w łasce. Pan Bóg utwierdzał nas w łasce i sakramencie małżeństwa, i we właściwym wyborze. Nigdy nie było jakiejś wątpliwości, jakiegoś żalu, że na przykład mogłem być na innej drodze. Pan Bóg przyszedł z takim pokojem, że ja się wstecz już nie obejrzałem ani razu. Taki mam pokój, widzę moje dzieciaczki i żonę i nawet po 11 latach mam momenty tego pierwszego przebłysku, tego pierwszego spojrzenia, jak ją zobaczyłem, że aż się zachwycam. Wiadomo, życie rodzinne, małżeńskie, człowiek może być zmęczony, ale mam takie momenty, gdy widzę ją tak, jak pierwszy raz zobaczyłem. Tak jak ją Pan Bóg pięknie stworzył.

rozmawiała: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w październikowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.