Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

MiMJ Rodzina Bogiem Silna

Otwórz się na życie

Kilka lat temu wracałam z dziećmi ze spaceru. Ktoś znajomy przywitał mnie słowami: „O, idzie pani z tym swoim przedszkolem”. Zrobiło mi się przykro, ale tylko przez chwilę. Nosiłam przecież w sobie kolejny cud – czwarte dziecko – którego nie było jeszcze widać.

Od prawie 40 lat żyję w kraju, w którym większość Polaków deklaruje się jako osoby wierzące. Ostatnie 10 lat, które przeżyłam jako mężatka, przekonuje mnie, że praktyka jest zupełnie inna. Pierwsze nasze wymarzone dziecko poczęło się zaraz po ślubie. Rodzina i znajomi reagowali pozytywnie, oboje z mężem nie byliśmy już tacy młodzi. Wszyscy rozumieli, że nie chcemy zwlekać z powiększeniem rodziny. Potem przeżywaliśmy wspólnie poród i narodziny córki Weroniki. W szpitalu odwiedzały nas kolejne osoby, obdarowując prezentami maleństwo. Zachwytom nad dzieckiem nie było końca. W I rocznicę naszego ślubu odbył się chrzest Weroniki.

Krzyś urodził się 2 lata później. Komentarze były brutalne. Usłyszeliśmy, że nie potrafimy się zabezpieczać, że to za szybko, bo za mała różnica wieku itp. Już mało kto się cieszył z nami synkiem, radosne odwiedziny w szpitalu należały do rzadkości. Naszą słodką tajemnicą pozostał fakt, że chcieliśmy, by Krzyś narodził się o rok wcześniej, a tylko Pan Bóg jego przyjście opóźnił.

Weronika miała 3,5 roku, a Krzyś – 1,5 roku, gdy wbrew wszystkiemu i wszystkim urodził się Szymonek. Miał być słaby i niedożywiony- „bo przecież dziecko po dziecku”- a ważył prawie 4,5 kg i był okazem zdrowia. Śmiano się z nas otwarcie, bo które normalne małżeństwo ma 3 dzieci w ciągu 4 lat małżeństwa. Udzielano nam porad antykoncepcyjnych, bo na pewno musieliśmy „wpaść”. A już nade mną litowano się głośno: „marnujesz sobie życie”, „przecież jesteś osobą wykształconą, a tu wciąż pieluchy”,„no i po co ci tyle dzieci!”

tekst: Agnieszka

Czytaj więcej w listopadowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.