Ojciec Pio i zwycięstwo Jezusa

Pan Jezus w ciągu wielu wieków istnienia chrześcijaństwa przychodził do ludzi także poprzez swoich  świętych, szczególnie kapłanów. Przez ich życie wskazywał na Swoje życie. W tych świętych żył, przez nich uzdrawiał, uwalniał i czynił cuda. I takim świętym, o którym będziemy mówić do końca tego roku, jest święty ojciec Pio. Ojciec Pio w jednym ze swoich wyznań mówił: „Panie, dlaczego wybrałeś właśnie mnie, żeby we mnie objawić Swoje życie; Ty we mnie żyłeś, cierpiałeś i ratowałeś ich; Ty przeze mnie uczyniłeś te wielkie znaki i cuda, których wielu doświadczyło; dlaczego wybrałeś mnie? Dlaczego otworzyłeś Swoje rany we mnie, w moim ciele”? Tak właśnie było: Chrystus żył w świętym ojcu Pio i jego rany były Ranami Chrystusa. Święty ojciec Pio był człowiekiem walki, walczącym żołnierzem. Dlatego dzisiejsze rozważanie nosi tytuł: „Ojciec Pio – walka duchowa”. Ojciec Pio nie walczył z ludźmi, ale ze złymi duchami, których nazywał „szkaradnymi gębami”, a szatana określił „bydlakiem”. Mocnych słów używał. Ojciec Pio wiedział, że te słowa pasują idealnie do tych bestii, złych duchów, z którymi walczył dniami i nocami. Walczył od dziecka. Kiedy był bardzo małym chłopcem, gdy jego mama gasiła światło, to on widział przed sobą gromadę złych duchów w postaci małych potworów, które go atakowały, dręczyły, straszyły. Bardzo płakał. Jego rodzice nie wiedzieli dlaczego, dopiero potem, po wielu latach okazało się, że ich syn był dręczony, atakowany przez szatana i złe duchy. Pewnego razu jako mały chłopiec miał wizję wielkiego pola, na którym po dwóch stronach stały dwie armie. Po jednej stronie widział ludzi ubranych na biało, pięknych, błyszczących, przygotowanych do walki, szczęśliwych, błogosławionych; a po drugiej stronie takich, którzy wyglądali jak potwory, byli w łachmanach, przerażający. Ukazała mu się też postać Chrystusa w białych szatach. Był to Chrystus zraniony, Zmartwychwstały. A na czele armii ciemności widział wielką, potężną postać szatana. Chrystus powiedział mu wtedy: „Musisz z tą postacią walczyć, nie bój się, Ja będę z tobą, zwyciężysz”. A mały Franciszek bronił się, mówił: „Nie, jestem za mały, nie poradzę sobie, on jest taki potężny”. Pan Jezus odrzekł: „Nie bój się, zwyciężysz, obiecuję ci to, tylko stań do walki”.

tekst: o. Daniel Galus

Czytaj więcej w październikowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.