Ogród, twierdza i motyl, czyli o tym, jak modlić się, by żyć

Życie człowieka modlącego się coraz bardziej upodabnia się do życia Jezusa. Jakie ono było? Nasza Przewodniczka otwiera przed nami drzwi piątej komnaty zamku wewnętrznego. Co się dzieje we wnętrzu, co zmienia się w życiu, gdy przesuwamy się po drogach modlitwy? Celem jest zjednoczenie z Bogiem, zjednoczenie woli modlącego się człowieka z wolą Boga. Pułapką jest myślenie, że gdy jest się człowiekiem bardziej duchowym, jego życie pozbawione jest trudów i staje się bardziej przyjemne. Życie człowieka modlącego się coraz bardziej upadania się do życia Jezusa. Jakie ono było? Nie o to chodzi, aby człowiek był zadowolony, ale żeby to Bóg był zadowolony. To nie znaczy, że Bóg ma jedynie upodobanie w trudach, walkach i cierpieniach, ale umieranie „starego człowieka” po prostu boli. Teresa będzie opowiadała o kolejnym etapie zjednoczenia duszy z Bogiem. Zastrzega, że zrozumie ją w pełni tylko ten, kto coś takiego, o czym ona pisze, przeżył. Rozróżni, że możliwe jest dojście do tego zjednoczenia na dwa sposoby:  poprzez odczuwanie go w czasie modlitwy, które nie trwa nigdy więcej niż pół godziny oraz braku odczuć, mimo zjednoczenia własnej woli z Bogiem.

tekst: Wspólnota Sióstr Karmel Ducha Świętego

Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.