O przyjaźni z Bogiem i wielkiej lekcji zaufania

Przyjaźń z Bogiem naprawdę istnieje i z czasem przeradza się w szaleńczą miłość, która przenosi góry. Pan stawia na naszej drodze również ludzi, których zaczynamy kochać w taki sam sposób, nie oczekując nic w zamian. Chcemy tylko dawać, dawać tę miłość i przytulać do serca nawet swych nieprzyjaciół. I nie potrafimy żywić urazy czy gniewać się na innych.
W moim życiu ciągle brakowało tej prawdziwej miłości i dlatego Pan Jezus wylał ją na mnie w nadmiarze. Oczywiście niczym sobie na to nie zasłużyłam, Jest ona tak wielka, że nie sposób jej pomieścić w jednym sercu. Ale zanim zostałam zanurzona w dzbanie Miłości i Miłosierdzia, przeszłam drogę cierpienia i ciemności duchowych. Mam na imię Joanna, 41 lat, mężatka, matka dwójki dzieci (18 i 13 lat). Od 9 lat mieszkam w Szwecji, „Krainie Łosia i Pippi Langstrumpf”.

Czytaj więcej we wrześniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.