Nikt nie jest gorszy

Nie lubię płakać.
A tak się składa, że ostatnio dość łatwo się wzruszam. Może to przychodzi z wiekiem…?
Wzruszałam się więc bardzo podczas ŚDM. I mimo, że brałam w nich udział tylko, jako telewidz, to jednak serce płakało.
Płakałam ze wzruszenia, gdy widziałam, jak Papież Franciszek przyleciał do Krakowa i jak w strugach deszczu wracał do Rzymu. Tak trudno było się z nim rozstać…
Łzy wzruszenia kapały mi na brodę, gdy wygłaszał homilię na Jasnej Górze, na Mszy posłania w Brzegach.
I gdy widziałam go wzruszonego, zamyślonego, radosnego, też się wzruszałam.
Czekałam na to, co powie z okna na Franciszkańskiej. Co będzie mówił w czasie czuwania z młodymi w Brzegach.
Zawsze były to słowa proste i mocne. Słowa, które poruszały. Było też milczenie Papieża w Auszwitz, które mówiło więcej niż słowa…

tekst: Justyna

Czytaj więcej w październikowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.