Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Polecamy Rozmowa

Nasze życie to ulica

Brat Damian Lanckowski. To postać nietuzinkowa. Spotkaliśmy się już z nim trzy lata temu na łamach naszego miesięcznika. Opowiadał wtedy o tym, jak trafił do Nigerii i czym się tam zajmuje. Teraz pytamy o jego wspólnotę Apostołów Nadziei. Można zaryzykować twierdzenie, że to dość ekstremalna wspólnota braci, którzy wydali samych siebie, całkowicie, bez reszty, innym osobom, żyjąc dniem dzisiejszym, beż żadnych zabezpieczeń materialnych. Dosłownie. Nie mając płaconych nawet składek ZUS-owskich. Żyją całkowicie zdani na Opatrzność Bożą. Czy w ogóle da się tak funkcjonować? I jeszcze pomagać innym? Być dla nich 24 godziny na dobę i to w Nigerii? W niesamowitych upałach, w kraju, gdzie trzeba zmagać się z chorobami tropikalnymi, piratami, gdzie można w każdej chwili stracić życie, bo prześladowania chrześcijan są tam na porządku dziennym. Wspólnota Apostołów Nadziei niesie Jezusa w najtrudniejsze rejony. Bo to On – jest tym Światłem, Nadzieją we wszystkich trudnych sprawach.
Brat Damian co jakiś czas przyjeżdża do Polski. Nam też zawsze niesie nadzieję. Jest „na wyciągniecie ręki”. Jak prawdziwy brat, który zawsze pomoże. Do którego można zwrócić się w potrzebie. Nie robi dystansów. Żadnych. Każdego traktuje jednakowo. Z miłością. Z troską. Jest faktycznie naszym bratem. W wierze. Kiedy jest z nami. Jest jednym z nas. Kiedy wraca do Nigerii, jest jednym z Nigeryjczyków. Jak Jezus z Nazaretu. Z każdym siada do stołu. Ale jego największa troska dotyczy tych najbiedniejszych, najbardziej potrzebujących: chorych, samotnych, starszych, zapominanych, żebraków.

Od ostatniego z Tobą wywiadu minęły trzy lata. Co się zmieniło u Ciebie? Wiem, że przyjąłeś święcenia kapłańskie.
Trzy lata temu podjąłem studia uzupełniające do diakonatu. Skończyłem je w Opolu i teraz nie jestem oficjalnie bratem tylko diakonem stałym, ale dla wszystkich – oczywiście – pozostanę bratem. Nie jestem zwolennikiem tego, żeby mówili do mnie ksiądz, diakon. Pragnę, aby nadal zwracano się do mnie „bracie”, tak po błogosławionym Karolu de Foucauld, z którego wypływa nasza duchowość. Brat jest taką osobą, która do każdego może podejść.

rozmawiała: Dagmara Gałązka
Czytaj więcej w styczniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.