Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Wiara Reportaż/relacja

Naładować akumulatory wiary

Co takiego tam jest, że co miesiąc jeździcie trzysta kilometrów i droga wam się nie dłuży, i wracacie do domu nad ranem?
Czy w Pułtusku nie ma Pana Boga?
Na te i inne pytania, dotyczące spotkań młodych Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa, odpowiada siostra Emanuela.

Siostra Emanuela. Pasjonistka z Pułtuska. Zawsze uśmiechnięta, ciepła, z poczuciem humoru. Postać nietuzinkowa. Dlatego też bije nietuzinkowe rekordy w dziedzinie pokazywania młodym drogi do Chrystusa. Na spotkania modlitewne organizowane przez Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa przyjeżdża od września 2012 roku. Każdego miesiąca, w drugą sobotę, wpadam na nią na placu przed kościołem św. Józefa. I zawsze proszę o modlitwę. Śmieje się, błogosławi i zapewnia, że będzie pamiętać. Tym razem poprosiłam o wywiad.
– Od dłuższego czasu, kiedy tylko siostrę spotykam, moje pytanie zawsze brzmi: ile osób siostra dzisiaj przywiozła? I zawsze słyszę imponującą liczbę. A dziś ile osób ma siostra pod opieką?
– Dzisiaj jest ze mną ponad sto osób. Ale kiedy przyjechałam pierwszy raz, w październiku ubiegłego roku, zabrałam ze sobą siedem osób z gimnazjum, w którym pracuję. Po powrocie z tego spotkania nie od razu dotarłam do szkoły, bo wysłano mnie na szkolenie. Nie było mnie cztery dni i codziennie dostawałam mnóstwo telefonów od moich uczniów:
siostro, my musimy tam jechać. W szkole o niczym innym nikt nie mówił, tylko o tym, czego tu doświadczyła ta siódemka. I tak się zaczęło. Duch Święty zaczął niesamowicie działać i od tamtej pory, już systematycznie, jadą ze mną dwa, a czasami trzy autokary wypełnione młodymi ludźmi.

rozmawiała: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w styczniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.