Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Maryjny Ogród

Na liściach dębowych

Data w kalendarzu była „inna”. Naturalnie rzecz biorąc, można by przejść obok tej daty obojętnie. Ot, zwykły czwartek. Nawet pogoda raczej nie zachęcała do jakiejkolwiek aktywności. Czasami brak słońca przez kolejne trzy dni, rozleniwiał i napędzał złe myśli do tego stopnia, że życie stawało się jakąś tragifarsą. A to był już kolejny dzień bez ani jednego promienia słońca. Opadające nad ranem ciężkie, ołowiane od smogu mgły, potęgowały jedynie ten nastrój zniechęcenia. Na litość! A to był przecież luty. Nie żaden listopad czy marzec. Śniegu na chodnikach jak na lekarstwo. Jednym słowem, była odwilż.
Spieszyła się. Jak zawsze. Klucze od domu, jak na złość, w ostatniej chwili gdzieś się zawieruszyły. Gorączkowo przeszukała torbę w nadziei, że może tam je znajdzie. „Nie, teraz! Tylko nie teraz! Błagam”. Powiedziała półgłosem sama do siebie, bo w końcu, w mieszkaniu oprócz niej nie było żywego ducha. Zawartość torebki była imponująca. Dokumenty – wszystkie, to tak na wszelki wypadek, bo dobrze jest mieć przy sobie dowód osobisty, prawo jazdy, kartę kredytową i tym podobne. Do tego futerał z lekami. W jej wieku jakoś nie sposób się bez nich obejść. Dzięki nim zachowywała status quo. Do tego cała masa kosmetyków w wersji „mini”, w tym żel do rąk w razie braku dostępu do wody. Myjesz ręce, gdzie chcesz i kiedy chcesz, i problem z głowy. Akurat na tym punkcie była wrażliwa. Zarazki i wirusy czają się wszędzie.

tekst: Pocieszycielka Serca Maryi
Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.