Myślenie ma przyszłość

Po raz kolejny odwołuję się do powiedzenia: „Myślenie ma przyszłość”. Tym razem jednak będzie o myleniu „myślenia” ze „zdolnością do myślenia”. Niestety, katolicy nie są wyjątkami i często pomysły czy przemyślenia, jakie są wdrażane w życie, „napawają zgrozą” i budzą mieszane uczucia, co do kondycji umysłowej danego człowieka.

To, że jesteśmy zdolni grać na pianinie, nie znaczy, że umiemy grać. Z myśleniem jest dokładnie tak samo. Teoretycznie nie jest to trudna czynność. Przynajmniej według mnie łatwiejsza od grania na pianinie, bo tam trzeba mieć jeszcze słuch, a do myślenia wystarczy generalnie sam mózg. Myślenie, w dużym uproszczeniu, to nic innego jak analizowanie dostępnych danych i podejmowanie decyzji.
I jakie efekty daje ten proces wśród nas katolików? Żartobliwie mówiąc: w niektórych przypadkach dziwne.
Jak powszechnie wiadomo – celem życia jest osiągnięcie świętości. Oczywiście nie jest to łatwe, ale specjalnie trudne też nie, gdy można liczyć na wsparcie Boga.

tekst: Krzysztof

Czytaj więcej w czerwcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.