Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Moc Słowa Kazania

Modlitwa sercem

Na początku tej homilii chciałbym was zapytać: kto jest marudny albo natrętny, niech podniesie rękę. Tak szczerze – marudny, natrętny. Widzę, że trochę tych marudów jest tutaj. Cieszę się, bo myślałem, że będzie mało takich marudów, a jest was sporo. To bardzo dobrze, bo Bóg chce, żebyśmy mieli taką cechę jak bycie marudnym, bycie natrętnym. Oczywiście być marudnym, natrętnym w sensie pozytywnym, a nie negatywnym, na przykład, żeby natrętnie nie prosić drugiej osoby, mamę, ojca, żeby nam dali to, co nam wydaje się potrzebne; taki kaprys, takie widzimisię.

Jest takie natręctwo, bycie marudnym, które jest właśnie pozytywną cechą, jeżeli jest skierowane do Boga, jeśli proszę Go, aby otrzymać łaski dla siebie, a szczególnie wtedy, kiedy proszę o łaski dla innych. Wówczas ta cecha może stać się cnotą. Ta cecha sama w sobie jest neutralna, ale dużo zależy od tego, w jakim kierunku ją kształtujemy. Jeżeli w kierunku tego, żeby spełniać swoje zachcianki, kaprysy, to wtedy jest to egoizm, miłość własna.

Bóg chce, żebyśmy wołali do Niego natrętnie. Jeżeli modlitwa nasza jest właśnie taka cierpliwa, nieustanna.

tekst: o. Daniel Galus

Czytaj więcej w lipcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.