Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Polecamy Rozmowa

Miejsce dotknięte łaską

Bardzo lubię przekraczać progi klasztorów. Pewnie dlatego, że od razu wchodzę w przestrzeń Boga. W wymiar pewnego misterium. Tajemnicy. Cisza i mury klasztorne, dziedzińce nie z tego wieku, przywodzą na myśl dawne czasy – kiedy człowiek cenił jeszcze wartości i żył nimi. Te mury są jak twierdze obronne. Z godną podziwu szlachetnością bronią przed wtargnięciem do środka hałaśliwego świata. Z przyjemnością wdycham powietrze nasączone modlitwą. Tu od razu wita mnie upragniony spokój i cisza – to, czego potrzeba każdemu sercu, aby mogło otworzyć się na Boga, wsłuchać w Jego czuły szept.
Każdy klasztor ma własną, niepowtarzalną historię. Sanktuarium w Świętej Annie i Siostry Dominikanki, które się nim opiekują, też taką mają. Zanim jednak siostra Zdzisława opowie mi o tym, pytam, czym się różnią siostry dominikanki od innych zakonów klauzurowych. Odpowiada: „Zasadniczo to jest to samo, tylko „odcień” inny. Tak jak w ogrodzie, gdzie są posadzone różne kwiaty, które różnią się między sobą gatunkami, kolorami. Ale to jest jeden ogród”. To trafne ujęcie. W takim razie, jakimi kwiatami są dominikanki? Patrząc na ten biały habit, kojarzą mi się z liliami. Siostra zastanawia się chwilę nad tą moją propozycją i dopowiada własną: „A może konwalie, przebiśniegi?

rozmawiała: Dagmara Gałązka
Czytaj więcej w czerwcowym numerze „Ognia Jezusa”.