Matko najmilsza

Zapach bzu był tak intensywny, że kręciło mi się w głowie. A może to przez moje bieganie i podskakiwanie raz na jednej, raz na drugiej nodze…
Chwalcie łąki umajone,
Góry, doliny zielone.
Chwalcie, cieniste gaiki,
Źródła i kręte strumyki!
Głos Babci był donośny i bardzo melodyjny. Miałam wrażenie, że płynie razem z szumem wiatru i niesie się w świat.
I tak w pewnym sensie było. Gdy byłam dzieckiem nabożeństwo majowe odprawiano przy przydrożnych kapliczkach. W pieśń Babcia wkładała całe swoje serce. W końcu śpiewała ją dla Matuchny, tak zawsze mówiła i mówi o Maryi.

tekst: Młoda Dewotka

Czytaj więcej w majowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.