Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Wiara Maryjny Ogród

Maryja sercem malowana

Wiele lat temu, gdy byłam w szkole średniej, szłam wieczorem na dworzec PKP. Miałam wrażenie, że od jakiegoś czasu, ktoś za mną idzie. Blisko dworca droga biegła przez mały park. Tam, nagle ktoś chwycił mnie mocno z tyłu. Jedną ręką zakrył mi usta i ciągnął w stronę pobliskich zarośli. Zamarłam ze strachu, a w myślach głośno krzyknęłam: „Maryjo, ratuj!” Napastnik trochę rozluźnił uścisk, udało mi się wyrwać mu z rąk i uciec. Następnego dnia dowiedziałam się, że po mieście „grasuje gwałciciel”. Czy miałam być jego ofiarą? Gdy dziś o tym myślę, zastanawia mnie fakt, jak głęboko Maryja musiała być obecna w mojej duszy, skoro do Niej zawołałam w chwili zagrożenia. W tamtym czasie moja wiara była znikoma, a nabożeństwo do Maryi niepraktykowane. Co prawda, w książeczce do nabożeństwa, którą otrzymałam w dniu I Komunii Świętej, to właśnie strony z Litanią Loretańską były już wtedy najbardziej zniszczone. Może kapłani zadawali najczęściej taką pokutę po spowiedzi? A może bezwiednie dusza lgnęła do Maryi?

tekst: s. Bożena Oporska CST
www.terezjanki.pl

Czytaj więcej we wrześniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.