Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Wiara Reportaż/relacja

Madonna z Guadalupe

Zakochana osoba prezentuje się następująco: blada, oczy podkrążone z niewyspania, niezidentyfikowany wyraz na twarzy, trochę uśmiechniętej, trochę rozmarzonej. Na samo wspomnienie imienia ukochanej osoby, nabiera powietrza i wzdycha.
A teraz… wyobraźmy sobie 20 milionów zakochanych osób, nawet więcej, bo tyle corocznie przybywa do Sanktuarium w Guadalupe – największego miejsca pielgrzymek na świecie. Kto jest obiektem tego zbiorowego zakochania, tego szaleństwa, gdzie człowiek jest w stanie przemierzyć setki kilometrów, byle tylko zobaczyć ukochaną Osobę?
To MARYJA. Nie dziwi mnie to w ogóle, przecież Bóg Ją stworzył jako „swe arcydzieło, jako początek swej mocy” (Prz 8, 22). I Sam się Nią zachwyca: „O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jakże piękna! Oczy twe jak gołębice za twoją zasłoną. Włosy twe jak stado kóz falujące na górach Gileadu” (Pnp 4,1). I choć Maryja należy do najpiękniejszych z kobiet i Jej urok zewnętrzny wprowadza w zdumienie, to Boga zachwycają nie tylko przymioty zewnętrzne Maryi, ale Jej wnętrze, Jej pokora i miłość: „Jak piękna jest miłość twoja, siostro ma, oblubienico, o ileż słodsza jest miłość twoja od wina, a zapach olejków twych nad wszystkie balsamy” (Pnp 4, 10). Bo istotnie miłość Maryi obejmuje cały świat i każdego człowieka z osobna. Czy mogła więc pominąć Amerykę i Indian? Na pewno nie, tym bardziej, że w tamtych czasach, czyli w XVI wieku, Meksyk, w ogóle nie znał Jej Syna – Jezusa.

tekst: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w majowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.