Macierzyństwo

Dawno, dawno temu… No tak, teraz pewnie wszyscy spodziewają się pięknej bajki o wiecznej miłości. Nie, to nie będzie bajka. To będzie opowieść o najpiękniejszej przygodzie mojego życia. O czymś, na co czekałam i co zmieniło mnie na zawsze, i nieodwracalnie. Zmieniło się moje spojrzenie na świat, moje emocje, priorytety i w końcu… moje ciało. Macierzyństwo. Tak, to jest właśnie ta PRZYGODA. Taka pisana wielkimi, drukowanymi literami. Niezwykła, zaskakująca i… święta. Niektóre kobiety wiedzą, że zostały matkami znacznie wcześniej, niż może to wykazać jakiekolwiek badanie. Po prostu otrzymują taką łaskę i czują, kiedy ten nowy człowiek przychodzi. To niezwykłe uczucie. Trudno je opisać. Miałam szczęście, bo też dane mi było wiedzieć bardzo wcześnie. Nie było pomyłki. Za to ogromna radość. Wielu ludzi mówi, że „ciąża to nie choroba”. Nie należy więc kobiety spodziewającej się dziecka traktować w jakiś szczególny sposób. Tak… to taki „stan fizjologiczny”, biologia. Ja jednak wolę staroświeckie określenie: „stan błogosławiony”. To wyjątkowy czas.

tekst: Joanna Wołoszyn

Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.