Lampiony Boga

Wielu z nas, wierzących katolików, uważa, że odważne przyznawanie się do wiary i życia z Jezusem Chrystusem, ukazywanie tego światu, jest obnoszeniem się wiarą, jest pychą. Jednak to właśnie zatrzymywanie swojego przeżywania wiary tylko dla siebie jest przejawem wielkiej pychy w sercu człowieka. My naprawdę powinniśmy stać się światłem dla tego świata, stale zapalać nasze serca miłością Chrystusa. Być jak roratnie lampiony i iść w świat niosąc Światło tym, którzy się zagubili. Zbyt dużo jest już poranionych dzieci, rozbitych rodzin i innych tragedii życiowych. Dobrze jest uświadomić sobie, jak wielka spoczywa na nas odpowiedzialność i zarazem szansa, aby ratować spotykanych ludzi. Nasze odważne świadczenie o Jezusie może otworzyć ich na Niego. Czasami wcale nie musimy dużo mówić, niekiedy ważniejszy jest sam fakt ukazania naszej żywej wiary, który może zmienić podejście do Boga i Kościoła. Nie wstydźmy się Jezusa w środowiskach, w których przyszło nam żyć, ukazujmy stale, że bycie gorliwym katolikiem to nie zaścianek, ale normalne życie każdego z nas. Dzisiaj świat jak nigdy wcześniej potrzebuje doświadczyć tego, że tylko Jezus jest w stanie przemienić życie każdego zagubionego człowieka, a Kościół to nie staropolska tradycja, ale przestrzeń cudów, w której możemy wspólnie wzrastać w wierze i utrzymywać kontakt z samym Bogiem.

tekst: Damian Krawczykowski

Czytaj więcej w sierpniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.