Któż jak Bóg

Piszę ten tekst w miejscu, które kocham. Czasami mi się śni. Przywołuję jego obraz, kiedy jest mi źle. Albo gdy się boję. Wracam tu – duszą i ciałem. I w każdej sekundzie dziękuję Bogu, że mogę tu być. Dziękuję Mu, że kiedyś mnie tu wysłał. A potem wypełnił moje serce pragnieniem, by przywieźć tu całą moja rodzinę i oddać pod opiekę Świętemu, który broni i ochrania. Z woli Bożej zwycięża zło. Święty Michał Archanioł… Jestem tu. Na Monte Sant’Angelo. W jego domu. W świątyni, którą on sam poświęcił.
Jeszcze parę lat temu byłam osobą, która wszystkiego się bała. Ciągle czułam zagrożenie. Niespokojna, przewrażliwiona. Bałam się zwłaszcza, kiedy ktoś mówił o sprawach duchowych – o tej ciemnej stronie. Lęk był paraliżujący.

tekst: Joanna Wołoszyn

Czytaj więcej we wrześniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.