Kochać prawdziwie

Dawno temu zaprzyjaźniłam się z dziećmi. Albo odwrotnie – to one ze mną się zaprzyjaźniły. Ale im dłużej z nimi „przebywałam”, tym bardziej czułam się niepewnie. Nie ma się co dziwić. Ich wymagania rosły z każdym dniem. Hiacynta mówiła mi, że najważniejsze na tym świecie jest ratowanie grzeszników, że trzeba zapierać się samej siebie i przyjmować każde cierpienie – dla dobra innych. Nie myśleć o sobie. Hiacynta – lat 7! Franciszek z kolei uczył mnie wyciszenia, samotności, kontemplacji. Mówił mi, że jeśli chcę iść do nieba, to muszę tak jak on, odmówić wiele różańców. Kazał mi rezygnować z towarzystwa na rzecz modlitwy. Franciszek lat 9! Kiedy pojawiała się Łucja, od razu przeszła do działania – w skrócie, bo czas nagli, przedstawiła mi program: Nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca, wynagradzanie i pocieszanie Serca Maryi. Łucja lat 10!

tekst: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w sierpniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.