Jezus jest przy mnie

Jak wyglądała Twoja droga nawrócenia?
Do kościoła chodziłem od zawsze, „od małego”, ale było to chodzenie w sensie: „bo trzeba”, nie było w tym jakiejś żywej wiary, nawet letniej, uczęszczałem raczej z lęku przed Bogiem, który karze. Pochodzę też z takiego miejsca i rodziny, gdzie należało chodzić do kościoła, a co tam w sercu – to już mniejsza z tym, ważne, co na zewnątrz, w kościele „się było”. Pamiętam też, że „od dziecka” modliłem się do Boga tylko wtedy, jak były jakieś problemy, zmartwienie. Jak pytam Pana Boga, skąd w ogóle to moje nawrócenie, jakie jest jego źródło, widzę obraz małego dziecka, które prosi o pomoc, nawet nie za siebie, ale za innych. To było wołanie do Niego. Modliłem się też do Anioła Stróża, kiedyś babcia mnie nauczyła i to zostało. Później, im bardziej się w grzech zanurzałem, relacja z Panem Bogiem uległa zatraceniu. Pojawiły się bardzo duże problemy, przede wszystkim związane z młodzieńczymi latami. To była nieczystość, można powiedzieć, silne zniewolenie. Zaczęło się już w czwartej klasie szkoły podstawowej, do dzisiaj pamiętam sytuacje, kiedy zacząłem się tym tematem interesować, koledzy zachęcili i później było coraz głębsze wchodzenie w nieczystość, pornografię i to było najgorsze. Z tego grzechu wyrosła złość, gniew, bo to wszystko się razem łączy, jedno z drugiego wynika. W domu rodzinnym był alkohol, nie radziłem sobie z tym i też z tego powodu, w pewnym momencie pojawiła się we mnie taka blokada, zamknięcie. A dlaczego odszedłem od modlitwy? Bo nagrzeszyłem i myślałem, że już mi nie wolno takim przed Panem Bogiem stanąć. Jak przez parę dni było w porządku, to jak najbardziej, modliłem się, ale w związku z tym, że ten grzech pojawiał się bardzo często, więc modlitwy powoli zaczęło brakować. Trwało to dosyć długo, praktycznie do mojego nawrócenia w 2013 roku. Punktem kulminacyjnym było spotkanie charyzmatyczne w sanktuarium św. Józefa w listopadzie 2013 roku, ale cały proces zaczął się trochę wcześniej, w Wielkim Poście tego samego roku.

Czytaj więcej w czerwcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.