Jezus jest Panem

Moje imię: Ania. Mam męża Darka i dwóch synów: Mateusza – lat 5 i Kacperka – 14 miesięcy. We wspólnocie jestem już od roku, zaprzysiężenie miałam 2 kwietnia 2016 r. Wywodzę się z rodziny katolickiej. W swoim życiu trochę przeszłam. Ojciec nas zostawił, jak byliśmy mali, mama 30 lat chorowała na stwardnienie, w tym 10 lat była „przykuta” do łóżka. Cały czas opiekowałam się mamą, sama też podupadłam na zdrowiu, „poszło mi” pięć kręgów w kręgosłupie, miałam mieć operację. Jak jeździłam na rehabilitację, to pytano się mnie czy pracuję na budowie, bo mam tak twarde mięśnie. Powiedziałam wtedy, że opiekuję się 24 godziny na dobę niepełnosprawną mamą. Cały czas brałam tabletki przeciwbólowe, ale zaczęłam przyjeżdżać na Przeprośną Górkę i zostałam tutaj uzdrowiona. Mija już dwa lata, a ja nie odczuwam żadnego bólu kręgosłupa, nie biorę leków, ominęła mnie operacja. Od najmłodszych lat nauczona byłam oszczędności, miałam dosłownie grosze na życie, bo wszystkie pieniądze „szły” na leki, środki pielęgnacyjne, utrzymywaliśmy się tylko z emerytury mamy. Nie mam tego Bogu za złe, bo dzięki temu nauczyłam się życia, nauczyłam się żyć w biedzie i właśnie za to Mu dziękuję.

Czytaj więcej w styczniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.